Choroba von Willebranda (VWD) bywa czasami nazywana „damską hemofilią”, ponieważ nie jest dziedziczona w sposób sprzężony z płcią i dlatego nie dotyka przede wszystkim mężczyzn. Co więcej, przez specyfikę biologii kobiet, są one szczególnie narażone na niebezpieczne powikłania choroby, a ich objawy były często bagatelizowane.
Agoniści receptora trombopoetyny (thrombopoietin receptor agonists,TPO-RAs) tj. romiplostym, eltrombopag, awatrombopag i hetrombopag (zarejestrowany w Chinach) stymulują dojrzewanie megakariocytów i produkcję płytek krwi poprzez aktywację szlaku receptora trombopoetyny. Leki te są szeroko stosowane w leczeniu drugiej linii u pacjentów z pierwotną małopłytkowością immunologiczną (immune thrombocytopenia, ITP).
Badania kliniczne stanowią dziś istotny element rozwoju medycyny, zapewniając pacjentom dostęp do nowoczesnych i innowacyjnych metod leczenia. Nowa, w pełni zintegrowana wyszukiwarka badań klinicznych ma na celu usprawnienie dostępu do informacji o najnowszych metodach leczenia.
Żylna choroba zakrzepowo-zatorowa (ŻChZZ) występuje często (1-2/1000) i potencjalnie zagraża życiu (współczynnik śmiertelności 10%). Jednym z istotnych powikłań ŻChZZ jest jej nawrót, który zdarza się w ciągu 5 lat od pierwszego epizodu w około 20 procentach przypadków, a u chorych z epizodem niesprowokowanym nawet w ok. 35%, przy śmiertelności sięgającej 10%.
W 1926 roku, kiedy Erik von Willebrand opisał nieznany dotąd zespół krwotoczny u rodziny z Wysp Alandzkich, nie było pod ręką ani nowoczesnej diagnostyki laboratoryjnej, ani ustandaryzowanych narzędzi oceny krwawień. Mógł posłużyć się wyłącznie obrazem klinicznym pacjentów. Częste siniaki, krwawienia z nosa, obfite miesiączki, krwawienia po ekstrakcjach zębów czy nawet krwotoki stawowe układały się w obraz choroby, która nie przypominała klasycznej hemofilii. Dziś wiemy, że była to choroba von Willebranda (VWD), czyli najczęstsza wrodzona skaza krwotoczna, a zarazem jedna z najbardziej złożonych.
Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) ogłosiło we wtorek kolejną edycję konkursu dla młodych naukowców – LIDER UP. Na wsparcie badaczy zostanie przeznaczonych 100 mln zł, nabór rusza 17 lutego.
Choroba von Willebranda od stu lat prezentuje prawdziwe oblicze hematologii: jest jednocześnie najczęstszą wrodzoną skazą krwotoczną i jedną z najtrudniejszych diagnostycznie. Choć już Erik von Willebrand potrafił odróżnić ją od klasycznej hemofilii i trombastenii Glanzmanna, dzisiejsi klinicyści, wyposażeni przecież w znacznie bardziej zaawansowane narzędzia, wciąż mierzą się z jej zmiennością fenotypową, niejednoznacznością objawów i ograniczeniami dostępnych testów. Postęp, jaki dokonał się w diagnostyce, terapii i genetyce VWD, nie uprościł obrazu choroby, lecz raczej odsłonił jego wielowarstwowość.
Polski system ochrony zdrowia stoi przed poważnymi wyzwaniami: starzejącym się społeczeństwem i ograniczonymi zasobami kadrowymi. W odpowiedzi coraz częściej mówi się o zaawansowanej praktyce pielęgniarek, szczególnie w podstawowej opiece zdrowotnej i ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podkreśla, że w krajach Europy Zachodniej, w których zaawansowana praktyka pielęgniarska jest dobrze rozwinięta, pielęgniarki realizują nawet 30–40% świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej.1 Dla porównania zaawansowana praktyka pielęgniarska w Polsce obejmuje zaledwie 3% pielęgniarek.
Bezpośrednie doustne antykoagulanty (DOAC), w tym apiksaban, rywaroksaban, edoksaban i dabigatran są powszechnie stosowane w profilaktyce i leczeniu żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej (ŻChZZ) oraz w celu zmniejszenia ryzyka udaru mózgu i zatorowości układowej u pacjentów z migotaniem przedsionków. Leki te wykazują porównywalną skuteczność i większe bezpieczeństwo w porównaniu do warfaryny i heparyn drobnocząsteczkowych, zapewniając szereg korzyści, w tym przewidywalną farmakokinetykę, krótki okres półtrwania, szerokie okno terapeutyczne i stałe dawkowanie, co eliminuje potrzebę regularnego monitorowania krzepnięcia.